Singlowa rywalizacja w Nowym Jorku, w ramach ostatniego w tym sezonie turnieju rangi Wielkiego Szlema, zacznie się w niedzielę – pierwsza faza potrwa przez trzy dni. Aby zdobyć tytuł, jedna ze 128 zawodniczek w głównej drabince będzie musiała wygrać siedem spotkań. Choć możliwe są też oczywiście sensacje i triumf tenisistki, która wcześniej rozegra trzy spotkania w kwalifikacjach. Dokonała tego w 2021 roku Emma Raducanu, właśnie w US Open, bliska powtórki była niedawno w Paryżu Maja Chwalińska.
W głównej części US Open, w grze pojedynczej, mamy aż cztery zawodniczki: rozstawione zostały Iga Świątek i Maja Chwalińska, dochodzą zaś Magdalena Fręch i Magda Linette. Szansę na grę ma jeszcze debiutująca już na poziomie kwalifikacji Martyna Kubka – w czwartkowy wieczór zagra o to z rewelacyjną 16-latką Kristiną Liutową, która niedawno triumfowała w WTA 250 w Memphis. I ani jednego spotkania w karierze nie zagrała poza USA.
Polskie zawodniczki zaczną te zmagania z różnych pozycji. Iga Świątek ma za sobą dwa kapitalne turnieje na twardych kortach w Toronto (tytuł) i Cincinnati (półfinał). A jednocześnie zdaje sobie pewnie sprawę, że bez świetnego wyniku w Nowym Jorku, zapewne awansu co najmniej do finału, trudno jej będzie znaleźć się w gronie zawodniczek uprawnionych do gry w WTA Finals.

Maja Chwalińska ma z kolei problemy z szybką nawierzchnią, dobitnie pokazały to trzy ostatnie turnieje. W US Open szybko rok temu przegrała już drugi mecz w kwalifikacjach, ale… zaraz po nich odniosła sukces w Montreux. I teraz formalnie broni 145 punktów za zeszło rok.
Inaczej z kolei Magda Linette – rok temu odpadła już w pierwszej rundzie. Magdalena Fręch z kolei dotarła do trzeciej, tam zatrzymała ją Coco Gauff.
Dziś w południe lokalnego czasu wszystkie poznały swoje losy w tegorocznym US Open. W Nowym Jorku nie ma klasycznej ceremonii losowania – po prostu pokazywane są drabinki.
Iga Świątek
Raszynianka została rozstawiona z “8”, zapewniłą sobie tę pozycję dzięki awansowi do półfinału w Cincinnati. W ostatniej chwili nieznacznie wyprzedziła w rankingu Elinę Switolinę, utrzymała też pozycję przed Martą Kostiuk i Amandą Anisimovą. A to sprawiło, że teoretycznie jej ścieżka do 1/4 finału była trochę łatwiejsza. Zajmując dziewiąte miejsce już w czwartej rundzie mogłaby wpaść na Sabalenkę, Rybakinę czy Pegulę.

Iga zacznie od meczu z Chinką Xiyu Wang, grała z nią dotąd dwukrotnie, nie straciła seta. Jeśli wygra, zmierzy się z Nadią Podoroską lub Simoną Waltert. Nie jest to więc zbyt wymagające losowanie.
W trzeciej rundzie może wpaść na Marie Bouzkovą, Czeszka jest rozstawiona z “25”. Z nią jednak Iga zawsze wygrywała bez problemów. A później może czekać Belinda Bencic lub Madison Keys.
Iga znalazła się, podobnie jak Linette i Fręch, w dolnej części drabinki. W ćwierćfinale może wpaść na Jelenę Rybakinę.
- 1. runda – Xiyu Wang
- 2. runda – Nadia Podoroska lub Simona Waltert
- 3. runda – Maria Bouzkova/Peyton Stearns/Elsa Jacquemot
- 4. runda – Madison Keys/Alina Korniejewa/Belinda Bencic
- 1/4 finału – Rybakina/Sakkari/Mertens/Osaka
- 1/2 finału – Mirra Andriejewa/Anisimova/Jovic/Eala/Gauff
Maja Chwalińska
Chwalińska po raz drugi w Wielkim Szlemie została rozstawiona – w rankingu WTA zajmuje 21. pozycję, ale z uwagi na brak kontuzjowanej Victorii Mboko dostała w drabince numer “20”. To zaś oznacza, że w 1/64 i 1/32 finału nie mogła wpaść na tenisistki, które też dostały przywilej rozstawienia. Podobnie było w Wimbledonie, choć tam 24-latka z Bielska-Białej występowała z dziką kartą. Tu już jej nie potrzebowała.
Maja zacznie od spotkania z Taylor Townsend, świetną deblistką, która w Wimbledonie sprawiła kłopot na starcie Idze Świątek. W rankingu WTA, tym dla specjalistek od gry podwójnej, Townsend jest druga, za swoją partnerką deblową Kateriną Siniakovą.
Jeśli Maja wygra, zmierzy się z lepszą z pary: Taylah Preston – Alycia Parks. Z tą drugą przegrała właśnie w Monterrey.
W trzeciej rundzie możliwe byłoby kolejne jej starcie z Dianą Sznajder, zaś w czwartej – z Aryną Sabalenką.
Magdalena Fręch
Łodzianka, po fatalnej serii na mączce i trawie, wyraźnie już na kortach twardych odetchnęła. W Waszyngtonie, Toronto i Cincinnati wygrała w sumie cztery spotkania, Jessice Peguli dwukrotnie urwała po secie, Jelenę Rybakinę postraszyła jeszcze przed kończącym mecz tie-breakiem. Rok temu wygrała tu dwa spotkania, odpadła w 1/16 finału po spotkaniu z Coco Gauff.
Tym razem Fręch miała pecha – od razu zmierzy się z Ivą Jovic, zawodniczką rozstawioną z “14”. A jeśli wygra, trafi na… Magdę Linette lub zawodniczkę z kwalifikacji.
Magda Linette
Poznanianka, choć wydawać by się mogło, że jej styl gry powinien pasować do szybkiej nawierzchni na Flushing Meadows, nigdy w Nowym Jorku nie doszła dalej niż do trzeciej rundy. A i to udało się zaledwie raz w 13 podejściach. W czterech z pięciu poprzednich edycji Linette odpadła już w pierwszej rundzie.

34-letnia tenisistka OŚ AZS Poznań swoją rywalkę pozna dopiero w nocy, gdy zakończą się spotkania w finałach kwalifikacji. Jedna z tych zawodniczek zostanie bowiem do niej dolosowana. W razie zwycięstwa Linette trafi na lepszą z pary: Jovic – Fręch.
- Maja Chwalińska – Taylor Townsend
- Daria Snigur – Diana Sznajder
- Sloane Stephens – Clara Tauson
- Vanus Williams – Sofia Kenin
- Daria Kasatkina – Paula Badosa
- Madison Keys – Alina Korniejewa
Losowanie singlowej drabinki w US Open mężczyzn
W męskich zmaganiach będziemy mieli dwóch reprezentantów, kwalifikacji nie przeszedł bowiem Maks Kaśnikowski.
Hubert Hurkacz w pierwszej rundzie zmierzy się z doświadczonym Bośniakiem Damirem Džumhurem – i będzie faworytem. Później jednak zaczną się schody. W 1/32 finału potencjalnym rywalem Wrocławianina może bowiem zostać Ben Shelton – triumfator zakończonego dwa tygodnie temu ATP Masters 1000 w Montrealu.
Kamil Majchrzak zacznie od potyczki z Serbem Hamadem Medjedoviciem, a jeśli awansuje do drugiej rundy, zagra w niej z lepszym z pary: Valentin Vacherot (nr 22) – Aleksandar Kovacevic.




